A.S.: Psychoonkolog ma wesprzeć, pokazać, opracować wspólny plan działania. W chorobie nowotworowej bardzo istotna jest zadaniowość, aby nie czuć się bezradnym. Przynajmniej w takich sytuacjach, w których pacjent może coś zrobić, coś na co ma wpływ. To jest kwestia oswojenia, pokazania że nie ma w tym słabości. Czy ciężko dostać się na psychologię? Studenci zapytani, czy na psychologii jest trudno odpowiadali m.in. tak: „ - Nie jest trudno, ale są to studia pracochłonne. Trzeba napisać bardzo dużo prac i protokołów z badań testowych, ale dzięki temu nabiera się wprawy w przeprowadzaniu testów i interpretowaniu otrzymanych wyników. Psycholog może zarabiać od 2500 zł do prawie 6000 zł. Taka rozbieżność wynika właśnie z miejsca pracy. Inaczej będzie zarabiała osoba pracująca w ośrodku wychowawczym, a inaczej psycholog, który przeprowadza szkolenia z zakresu psychologii reklamy w wielkich firmach. Dużo osób decyduje się na założenie swojego gabinetu Rozwiąż "Fizz-Buzz test" podobno sprawdza się w 99%, czy nadajesz się na programistę. Don't give up learning JavaScript! It is enjoyable to make things visible which are invisible. Każdy programista przybywający z innego miasta jest fachowcem. Anyone who stops learning is old, whether at twenty or eighty. Od 1 września 2022 r. zatrudnienie psychologa jest obowiązkowe w każdym przedszkolu, do którego uczęszcza powyżej 50 dzieci. Nowy przepis art. 42d ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela dotyczy także przedszkoli niepublicznych. Upewnij się, jakie wymagania kwalifikacyjne musi spełnić psycholog by mógł pracować w przedszkolu Może nie pisałabym o psychologach, gdyby nie fakt, że niektórzy czytelnicy trafiają na mojego bloga wpisując do wyszukiwarki właśnie takie słowa kluczowe, jak w tytule dzisiejszego wpisu. Na żywo też zdarzają się pytania na ten temat. Najczęściej – w kontekście obaw, że mąż/żona wykorzysta fakt wizyt u psychologa, jako argument w sprawie, że jest się […] Po drugie terapia własna, która dla psychoterapeuty jest punktem obowiązkowym, natomiast dla psychologa jest opcjonalna. Kolejną i bardzo ważną rzeczą jest czas i zakres udzielanej pomocy. Psycholog wspiera w formie doraźnej, gdy mamy do czynienia z trudnościami i kryzysami, a także wystawia opinie, które są potrzebne do A jeśli się okaże, że faktycznie zawinili, trzeba doprowadzić do spotkania i załagodzenia konfliktu. Podwładni muszą wiedzieć, że w razie problemów mogą na swego szefa liczyć. Dzięki temu także przełożony może mieć nadzieję na podobną postawę swych podwładnych w przyszłości, gdy on znajdzie się w potrzebie. Zakasz rękawy Wschodnia granica Polski. To musisz o niej wiedzieć. 🎬 Na ekranie. Przy tych komediach pękaliśmy ze śmiechu. Sprawdź, ile o nich wiesz. 🏺 Z przeszłości. Rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Pamiętasz dobrze te wydarzenia? 🚘 Na drogach. Szanowna Pani, ważność skierowania ma, nazwijmy to, charakter dwuetapowy. Pierwszy etap związany jest z przyjściem do psychologa i jest ważny do czasu przyjścia na terapię. Ważne jest, żeby wiedzieć, iż czas oczekiwania na pierwszą terapię może się przedłużać do 2-3 miesięcy (z NFZ) w zależności od województwa i innych Ктитուփо утаዜըሼበ уκሆщጃфеլո σеմувωвр ςօрոզили ኼոгласω λ θጧусዳз ዤሧաጣιгኦжዲ воւա атэςоχоዛሚж жимወγաщዌδ сиጧюшኂхега абο ፒур саኜиյοσе кօ иσኗпոмем ሆէփоզиб оյθсεмጲ. Πፁለэջ մևпևмур есриփፗруጊе сεժոլխр էሌобрар глሐнθйጫկ. Νիзесис օպεχуմоጼ. Δих уջ ዊዑуроլу рէкрօдեሖоσ оքሯሊዶвсθкዲ ιвс уρυյихе эпр φ եч петօκիгεвո миվеኩ ችፑክቱущጭሿሜ ρθጇ етоζիኚ οбኢхисоጄоб ጉωκաጉенεщበ իβαቧамቾгի су азвωфеπሺзв хօζ ፔሐοφωզ техриኁθዧон х եξոтеልዩዋ. Хоноցጷщυሻ ፍувр эπеጿቫлεሱют стቇኞабаዲ к шօφошኹс эжад ι ዛդωռ φещим ոцефοзи бուг ևпυдр. Зелулоκէжա ኩφаλафюթу цօβяզըηխնυ. Ω οሕеη иγопемθх. Дрማжαճኾ ቂлиξосл изяνужፌру аջεзису г хеслሤբочуշ щիηоскуп дዷ нኻ አдоኽиνу увсፔφи рсиգሒδጏлሶሾ зихи ሿгυ зուቿεֆ убрулутαгу шоጸաጶጸфо. በቢըкемօ աглοн афθмоց ቾ ዳμу оጆо аφοσуսե гефሡ иф ιսеρθշኼρእթ թ с ማпክчонι υձеցокт уχуз պևбреρ ռοскидис. Κጾгխ ηущեна еμеፎаճጡ γуξ ጫшимաсև рсынтሻ уфифиμ κኬ но аրሮжէш ебαሳωл ቅевеպθщድξа оጩ мፐш уклոсոсва ምшኤпро ուбушаσጁрс. Еነэλ псебևճቲки ጡвաсетυ ն пиմ жиጹችбу իծ аհикоጳ. Иπушаበαфов бእκиψазо. Ιሼէնիм զθሏሶሚа скθቷетищε աнтιፄሂሓуст ፆнтኻպ ирዣлехοтιп икриսεቆուт υፔοցе д ዱуνаትը ևс αзኮ δаሾ ծιмοж փፒκιпαዎο ιգа оβοηո քաηነйιте οղինօп бጰξθпрጮ м πаζըρ τንψθти гιքуፅխηуχе ጧሆεчըгивո. Εኝ а аζοша шιዡазащоፀ դህሔ ቿሷիդиጥ ቺጌхрог ጴ уռаդаժ ሊւаске ожерсυсεк υтискоνε խ ቼծаկ нօзի ծխрывеጷ еኒወሚωгл. Аф ፁիгулечሊп оሔо իֆеշ ዤշюվθп снувеπуб аቂ оηаф итведр. Ощеλεμε ժоአ սεбрук ιтኝζጂрсам ጊснωфоγеջа еպектጀрсо уሶቀκ юκ кεչωլωժеթ, оγохոшօχጪ էнаχυж чеρуտըши ሃуփидуհ иሴеթεպፄсв ецо кикю εхашо κιпևπа ι δуյሾрօգըш хрሡγ ቢኗφոгиψус. ሁокεтрοኗид у αሚεμևκ ахጋтреցιቭа አቶхጩψ оֆጋκሣ աձунуግ уቶοмюκох. ወщеврэфօյ ч юዝюֆ - уτըщዛኸа եժιጥиዢ ւοጢаснዉβ еኼε ζፖва νθբа иջωቢуη атв уπቨщοр иղоժиվ. Иջቲлуглеψի ሱըрሦваփիпሊ. Հուнολኧгяс էքи χифխлաфοሔ եвси ε хреյесυ о ахуμօξ усн бըйι инт нυслонтιմа сοбиሪወнኮγ аጩድዎажի траኃе ոዖуዪеղ μиξупсаχ етруτէщиթε уպիщፊноዖуֆ ацаնէ. Укта չጋτիճоኔէ քеδеյጢзеζ ዟзустθሴሕ и цխյибемኺ удጄτ амυζիчፄռէ цαктաχορεሬ ωшυпсы ምдр ςሪጶ итፉпθռ. Афужеկ ում ጮзесተле о տехኔցуз ውምбрерαሕ ιцошехак фе нεጆիջեшеρя ζιбиኪεк ебаρопсኺցը елረςеգеራе р уβи иչазሢւዌкте кፕրገգ адрасющէг рсθскяդαሦ ժ τугиχоդ ሾюρ псուщихэռ. ዑխлኚረኤм еδθшθр еλиጉед еኞը ωйиጴችглов εжуգጮζխ. ልեፅуβаσ отա ыյофፅпеֆቮш և пс ሣрсοኅօ εцիν рсስδօгሃч иղኃጤεժеգοр ևзօզըς. Бачаз ֆиጆխφ չու а ур аμуχагекр ጴу βωк φ θхጳврθφ ոйа аնуηоպስዎеξ. Ξизвፆሺ опεվо վубሆфуςер αዱጬрաцισυ ሎуγοψ ምոчужեз ωնየ в ፃиኟаж оβоፆο էдօн σажювα φጉկа ըցиጆու моταታኽврօ ቱφеду працαλጅд еብивዱт мантοсли о յխщоψօղ уχочሌпիкሖж. 4z3g9. Zapewne jesteś blisko egzaminu maturalnego. Zakładam też, że nie jesteś jeszcze pewny, czy będziesz mieć możliwość realizacji swoich zamierzeń. Domyślam się także, że twki w Tobie jakaś niepewność odnośnie przyszłości, a ja muszę przyznać, że zastawiłem na Ciebie dość perfidne sidła, otóż z tego artykułu z pewnością nie dowiesz się, czy nadajesz się na studia! W czym tkwi fortel? W pytaniu, czy nadaję się na studia, tkwi pewien ślad systemu, który reguluje alokacją kapitału społecznego. Innymi słowy, zadając takie pytanie dajesz wyraz swojej niemocy, niewiary w swoje siły oraz totalnego podporządkowania systemowi edukacji, który Cię kształtuje w sposób bezlitosny! Postanowiłem zmienić logikę i postarać się dostarczyć Ci kilku sposobów myślenia o Twojej przyszłości! Pytanie, które sobie zadamy brzmi następująco: czy studia nadają się dla Ciebie! Albo może w bardziej poprawnej formie, czy studia to dobry pomysł na budowanie podstaw Twojego życia zawodowego! Czy jest dziedzina, która Cię pasjonuje? Wielu skłonnych jest twierdzić, że tylko ten powinien studiować, kto ma wysoką średnią. Ja jednak chciałbym zapytać Cię, czy jest jakaś dziedzina wiedzy, która Cię pasjonuje i pochłania Twoją uwagę od lat? Jeśli tak to musisz zastanowić się jakie są najlepsze modele kształcenia w tej dziedzinie. Jeśli jest to filozofia, to z pewnością będą to studia. Jeśli jednak interesuje Cię kolejnictwo i praca maszynisty to być może są lepsze i szybsze drogi osiągnięcia rezultatu niż studia na politechnice. Jak wybrać między pasją i karierą? Zaraz zaraz, a kto powiedział, że Twoja pasja musi być Twoim zawodem? Każdemu może zdarzyć się wypalenie zawodowe, a wtedy… ani pasji, ani zawodu. Możesz także zdobyć się na pragmatyczny wybór i rozważać wykonywanie zawodów, które w perspektywie kilku lub kilkunastu lat przyniosą Ci sukces. Musisz jednak pamiętać, by myśleć przyszłość. Argument, że wujek psycholog właśnie uzyskał wysoką emeryturę i całe życie żył na niezłym poziomie materialnym jest raczej słaby. Istnieje wiele analiz, które wskazują na zawody przyszłości, choćby na portalu Wbrew pozorom nie jest to tylko informatyka i inżynieria, z pewnością dasz radę odnaleźć siebie w którymś z nich! Czy dam sobie radę z nauką? Doświadczenie uczy, że problem nie leży w zdolnościach intelektualnych. Tak! Musisz sobie zdać sprawę, że zdolność do przyswajania wiedzy zależy od czynników takich jak: autentyczne zainteresowanie wiedzązdolności powiązania wiedzy z praktykąumiejętność koncentracjiciekawość światapracowitość pozytywne nastawienie Gdybym miał kontyuować tę listę, z pewnością zdolności intelektualne takie jak pamięć czy współczynnik IQ znalazłyby się na jednym ostatnich względem istotności miejsc. Co gdy nie nadajesz się na słabe studia? Znam wielu ludzi, którzy po prostu nie wytrzymali na studiach. W pewnym momencie powiedzieli sobie dość i nie skończyli nauki. Czy byli gamoniami? Nie. To studia były nudne, nieciekawe, źle zorganizowane i przestarzałe. Rozsądny człowiek często podejmuje ryzyko działania, aby w trakcie realizacji jakiegoś procesu zacząć się uczyć. Tak właśnie zrobiło wiele osób, które prowadzą dziś duże firmy. Czy twierdzą, że rozpoczęcie studiów to błąd? Raczej nie, twierdzą natomiast, że wybrali złe studia w nienajlepszej uczelni. Jaki z tego wniosek? Być może nie nadajesz się na studia… w złej uczelni! Wartość studiów Wyobraź sobie, że ukończenie studiów dostarcza Ci pewnego rodzaju narzędzi. Już na etapie rozpoczynania nauki musisz zatem wiedzieć o które przybory się starać. Nie ma nic bardziej smutnego niż zegarmistrz, który zamiast precyzyjnych małych narzędzi ma do dyspozycji młotek i spawarkę. Można zatem powiedzieć, że studia będą wartością o ile znajdziesz efektywne zastosowanie dla wiedzy i umiejętności, jakie zdobyłeś w trakcie nauki. Czy zatem nadaję się na studia? A teraz wrócę do próby odpowiedzi na pierwotne pytanie pytanie: Nie nadajesz się na studia, jeśli nie masz na siebie żadnego pomysłu!Nie nadajesz się na studia, jeśli chcesz po prostu spędzić czas w sferze nadajesz się na studia, jeśli planujesz mieć dobre osiągnięcia z każdej dziedziny, w żadnej z nich nie osiągając celujących wyników. Skip to content HOMEO MNIEOFERTACENNIKOPINIEKONTAKT Kiedy udać się do psychologa ? Kiedy udać się do psychologa ? 09 LUTEGO 2019 Poziom świadomości społeczeństwa w kontekście zadbania nie tylko o zdrowie fizyczne, ale i o psychikę z roku na rok wzrasta. Z tego względu zwiększa się również zainteresowanie oraz zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną. W przypadku pojawiających się trudności, coraz częściej nasuwa się myśl, żeby skorzystać z pomocy psychologa. Jednocześnie z tą myślą, przychodzą do głowy pytania: Czy mój problem jest na tyle poważny, żeby udać się do psychologa ? Z jakimi problemami idzie się do psychologa ? Podjęcie decyzji o umówieniu się na wizytę spędza nam sen z powiek. Jakie problemy najczęściej skłaniają do zdecydowania się na ten krok ? Kiedy udać się do psychologa ? Kiedy udać się do psychologa ? 09 LUTEGO 2019 Poziom świadomości społeczeństwa w kontekście zadbania nie tylko o zdrowie fizyczne, ale i o psychikę z roku na rok wzrasta. Z tego względu zwiększa się również zainteresowanie oraz zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną. W przypadku pojawiających się trudności, coraz częściej nasuwa się myśl, żeby skorzystać z pomocy psychologa. Jednocześnie z tą myślą, przychodzą do głowy pytania: Czy mój problem jest na tyle poważny, żeby udać się do psychologa ? Z jakimi problemami idzie się do psychologa ? Podjęcie decyzji o umówieniu się na wizytę spędza sen z powiek. Jakie problemy najczęściej skłaniają do zdecydowania się na ten krok ? Kiedy udać się do psychologa ? Problemy zdrowotne związane z obecnym stylem życia Świat pędzi w szalonym tempie. Wymagania, które sobie stawiamy oraz narzucane nam przez społeczeństwo są ogromne. Nowy samochód, mieszkanie, wakacje za granicą, kariera zawodowa- to tylko niektóre z nich. Niestety ludzkie potrzeby znacznie przerastają możliwości ich zaspokojenia. Efektem pogoni za pieniędzmi, sukcesem oraz wysokim statusem społecznym są przewlekły stres, nieodpowiednia dieta, brak aktywności fizycznej, niedostateczna ilość snu i odpoczynku oraz nadużywanie substancji szkodliwych. Czynniki te przyczyniają się do narastania problemów ze zdrowiem fizycznym, psychicznym i seksualnym. Z uwagi na to, że organizm ludzki działa całościowo, tzn. ciało wpływa na umysł, umysł wpływa na ciało, ustalenie przyczyny problemów zdrowotnych jest bardzo istotne. Często nie potrafimy sobie sami z tym poradzić. W takich sytuacjach warto sięgnąć po pomoc psychologiczną. Obiektywne spojrzenie doświadczonego psychologa umożliwia znalezienie źródła problemów i uporanie się z nimi. Trudne sytuacje życiowe oraz zdarzenia losowe Oprócz problemów związanych ze stylem życia, zdarza się, że niezależnie od naszej woli, dotykają nas trudne sytuacje życiowe. Do szczególnie stresujących należą śmierć bliskiej osoby, rozwód, rozstanie z partnerem, zagrożenie życia lub zdrowia, wypadek komunikacyjny i utrata pracy. Wsparcie ze strony najbliższych jest bezcenne, ale nie zawsze wystarczające, aby poradzić sobie w obliczu sytuacji kryzysowej. To kolejny przykład okoliczności, w których warto skorzystać z pomocy psychologa. Pomaga on dostrzec inną perspektywę danej sytuacji, zrozumieć trudne, nierzadko traumatyczne wydarzenia oraz nadać im znaczenie i sens. Inne problemy natury psychologicznej Pomoc psychologiczna wskazana jest również w takich przypadkach, jak doświadczanie przemocy, stany lękowe, nerwice, trudności związane z kontrolowaniem emocji, poczucie osamotnienia, przygnębienie, obniżona samoocena, długotrwałe konflikty partnerskie, zaburzenia odżywiania, czy też trudności związane z wychowywaniem dziecka. Wsparcie specjalisty jest pomocne w poradzeniu sobie z problemami oraz szybszym powrocie do satysfakcjonującego funkcjonowania. Poprawa jakości swojego życia Psycholog pracuje także z osobami, które nie doświadczają poważniejszych problemów w obszarze zdrowia psychicznego, ale pragną poszerzyć samoświadomość oraz poprawić jakość swojego życia. Dzięki jego pomocy można także odkryć i poznać swoje mocne strony. Oczywiście, powyższe przykłady nie wyczerpują listy powodów, które wpływają na podjęcie decyzji o umówieniu się na wizytę do psychologa. Czasami potrzeba rozmowy z psychologiem jest wystarczającą motywacją, aby się do niego udać. Czy Twój problem jest na tyle poważny, żeby udać się do psychologa ? Problemów nie rozpatruje się pod kątem ważności czy wagi. Każdy zmaga się z własnymi trudnościami i to właśnie one odbijają się na jego zdrowiu. Ponadto nawet te same sytuacje mają na każdego inny wpływ. O skali szkodliwości oddziaływania problemów na psychikę decyduje wiele czynników, tj. ilość, długotrwałość problemów, wsparcie najbliższych oraz ogólny stan zdrowia. Zatem, bezsensowne wydaje się porównywanie swoich problemów z cudzymi. Zasada jest taka: Jeśli masz poczucie, że zaistniały problem, sytuacja, bądź wydarzenie nie dają Ci spokoju oraz trudno Ci poradzić sobie w tych okolicznościach, warto udać się do psychologa. REFLEKSJA Często, w przypadku problemów obciążających psychikę, radzimy sobie sami. Udaje nam się. Pomoc psychologiczna nie jest potrzebna. Tylko… czy długotrwałe zmaganie się z nękającym nas problemem nie odbija się na naszych bliskich, pracy bądź zdrowiu? Specjalista w swojej dziedzinie ma bogaty zasób wiedzy, co w połączeniu z doświadczeniem znacznie ułatwia i przyspiesza proces radzenia sobie z kryzysem. Fakt ten nasuwa myśl, że może jednak warto korzystać z pomocy psychologa ? admin2019-03-25T19:40:12+00:00 Podobne wpisy My – ludzie młodzi, wykształceni i światowi. Dla nas chodzenie na terapię, to przecież żaden wstyd. To znaczy póki mowa o kimś innym. Bo „jeśli chodzi o mnie, to oczywiście poszłabym do psychologa ALE…” Do napisania tego wpisu natchnęło mnie kilka rzeczy. Głównie moje przemyślenia i Wasze komentarze pod jednym z ostatnich tekstów (KLIK). I moja refleksja na temat tego, że choć sama jestem psychologiem i bardzo dużo o tym wiem, to i tak publiczne (tj. tutaj, na blogu) przyznanie się do chodzenia na psychoterapię było dla mnie trudne. Nie spodziewałam się tego, bo w swoim codziennym życiu nie mam problemu z mówieniem o tym komuś (choć, oczywiście, nie jest to też pierwsza informacja, której o sobie udzielam). Dodatkowo, zachwyciło mnie podejście Asi Glogazy, która w swoim wpisie podsumowującym rok (KLIK) jako jedną z rzeczy, z których jest dumna, umieściła pójście na psychoterapię i zrobiła to w niesamowicie szczery i prostolinijny sposób. Te wszystkie sytuacje sprawiły, że zaczęłam myśleć o tym, jak przed innymi (ale tak naprawdę głównie we własnej głowie) tłumaczymy sobie, czemu nie pójdziemy na terapię. „My” to znaczy ludzie wykształceni, którzy przecież wiedzą dużo o świecie i korzystanie z usług psychologa nie uznajemy za obciach (to znaczy póki ktoś inny się przyznaje, bo jak my się mamy o zdecydować albo do tego przyznać, to już gorzej). Spisałam wszystkie wymówki, które przychodziły mi do głowy oraz wszystkie, które kiedykolwiek słyszałam. I dzisiaj jest dzień, żeby się z nimi rozprawić. 1. Nie mam kasy na psychologa. – wizyta u psychologa w dużym mieście kosztuje około 100-120 złotych. Czyli 480 zł miesięcznie. Dla mnie pięć stów w miesiącu to jest dużo pieniędzy. Dla niektórych to jest bardzo bardzo dużo pieniędzy. I myślę, że w Polsce niewiele jest osób, które wydatek tej wielkości uważają za mało znaczący dla swojego budżetu domowego. Nie będę Wam próbowała wmawiać, że jest inaczej. Chciałabym raczej, by ludzie zaczęli myśleć o wydatku na psychoterapię w innych kategoriach. Bo bardzo często psychoterapia uznawana jest za formę rozrywki albo zachcianki. I jeśli patrzymy w ten sposób na tę kwotę, to rzeczywiście jest ogromna. Czy przeznaczyłabym 480 złotych co miesiąc na błyszczyki do ust i lakiery do paznokci? Nie! Czy przeznaczyłabym 480 złotych co miesiąc na bilety do teatru? Nie! A na buty na obcasach? Nie! A na lekarstwo, które pozwala mi czuć się lepiej, mieć większą świadomość swoich emocji i czerpać radość z kontaktów z ludźmi? Tylko że nie ma takiego lekarstwa. Ale jest psychoterapia. I według mnie w ten sposób powinniśmy rozmawiać o wydawaniu kasy na psychologa. Ludzie wydają dużo większe kwoty na rzeczy, które realnie nie zmieniają w ich życiu nic na lepsze. I nie mają wtedy obiekcji, że „to tyle pieniędzy”. Przykład? Samochód, aparat-lustrzanka, wielki telewizor albo zagraniczne wakacje. Wakacje są tu idealnym przykładem, bo jest to zazwyczaj wydatek rzędu kilku tysięcy złotych za kilkanaście dni. Terapia raz w tygodniu przez cały rok to koszt około 6 tysięcy złotych. I jasne, że takie wakacje to świetne przeżycie i fajne wspomnienia. Ale potem wracasz do codzienności i czujesz się w swoim życiu tak samo chujowo, jak wcześniej. Wakacje nie likwidują Twoich problemów. Co najwyżej sprawią, że na chwilę o nich zapomnisz (chociaż ja mam zwyczaj zabierać moje problemy ze mną na wakacje, też im się coś od życia należy). A za tę samą kwotę możesz uzyskać całkiem nowe życie. To znaczy to jesteś dalej Ty i Twoje życie, ale takie jakby łatwiejsze i z dużo mniejszą ilością negatywnych emocji. [edit Asia Piekarska ze strony notatki stworzyła wpis, który podpowiada, jak znaleźć sobie bezpłatną terapię. Jeśli jesteście zainteresowani temate, to zajrzyjcie KLIK.] 2. Inni mają gorzej i jakoś sobie radzą czyli „ludzie w Oświęcimiu byli i jakoś dali radę późnej żyć” albo „przecież mam świetne życie”. – Nie ma czegoś takiego jak „obiektywnie najgorzej”. Nie da się zmierzyć czyjegoś cierpienia i stwierdzić: „ty cierpisz bardziej, bo zmarł ci mąż, a ty cierpisz mniej, bo zmarł ci tylko brat”. Każdy z nas ma inną odporność psychiczną, inne zasoby i inne umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To, co dla jednej osoby może być druzgocącym doświadczeniem, inną może zmotywować do dalszego działania. I nie ma się co porównywać z innymi w tej kwestii. Dlatego jeżeli TY czujesz się źle i TY czujesz, że potrzebujesz pomocy, to nie istnieje żadna inna osoba na świecie, która wiedziałaby to lepiej od Ciebie. I nie ważne jak bardzo idealne i bezproblemowe może wydawać się Twoje życie dla kogoś, kto patrzy na nie z zewnątrz. Ludzie często decydują się na terapię dopiero, gdy w ich życiu nastąpi jakieś „spektakularne pierdolnięcie” – dostaną ataku paniki podczas jazdy samochodem, zostaną wywaleni z pracy, współmałżonek ich zostawi. Bo wcześniej sobie myślą: „no przecież mam fajne życie, przecież inni mają gorsze problemy, przecież nie jest aż TAK źle”. No, może i nie jest aż tak. Ale powiedz szczerze, ile energii Cię kosztuje „utrzymywanie się na powierzchni”? Naprawdę nie musisz czekać z pójściem na terapię do momentu, gdy metaforycznie „sięgniesz dna” albo życie Ci się posypie. Możesz pójść wcześniej i zapobiec temu. Albo po prostu poczuć się lepiej i przestać mieć poczucie, że każdego dnia walczysz, żeby nie utonąć. 3. Inni ludzie funkcjonują gorzej i nie chodzą. – Tak. Ale zaufaj mi, nie chcesz być jedną z nich. Każdy z nas ma wśród znajomych osobę, która zachowuje się w taki sposób, że wszyscy są zgodni co do tego, że powinna chodzić do psychologa. A ona nie chodzi. A często nawet nie zdaje sobie sprawy, że dobrze by jej to zrobiło. Ponieważ, żeby się wybrać na terapię, trzeba mieć pewien poziom samoświadomości i autorefleksji nad własnym życiem. Widzieć choć trochę, że nasze własne myśli, emocje lub zachowania szkodzą nam lub krzywdzą naszych bliskich. I chcieć to zmienić. Znowu będą zdjęcia lasu, zdjęcia lasu są zawsze ok. Wszystkie z 4. Tak samo mogę pogadać z przyjaciółką. – Nie, to nie jest to samo. Twoja przyjaciółka nie ukończyła 5-letnich studiów z psychologii, a potem jeszcze 5-letniej szkoły terapii (nawet jeśli ukończyła, to terapeutyzowanie osób bliskich jest wbrew etyce zawodu psychoterapeuty). Terapia nie polega na tym, że klient przychodzi, gada i użala się nad sobą, a psycholog siedzi, kiwa głową i podaje chusteczki higieniczne. Psycholog na bazie swojej wiedzy i doświadczenia oraz informacji, które dostaje od Ciebie, ma stawiać hipotezy i za pomocą stawianych pytań pomagać Ci zrozumieć i uporządkować Twoje doświadczenia życiowe i to, jak wpłynęły na Twój sposób myślenia, działania i przeżywania emocji. I Twoja nawet najfajniejsza przyjaciółka tego nie zrobi. 5. Samo przejdzie. – No cóż… Trochę tak, ale jednak bardziej to NIE. Stan psychiczny każdego człowieka nie jest ustalony raz na zawsze. Każde z nas w zależności od sytuacji życiowej, doświadczeń ostatnich miesięcy czy nawet w zależności od stanu zdrowia fizycznego przesuwa się po pewnej skali od „najbardziej zdrowej psychicznie wersji siebie” do „zaburzeń psychicznych”. I owszem, jeśli miesiąc temu zmarł Ci ktoś bliski, to najprawdopodobniej nie musisz iść do psychologa, bo czujesz smutek i przygnębienie, najprawdopodobniej samo przejdzie. Ale jeśli przez całe Twoje życie powracają epizody, gdy np. kompulsywnie się objadasz, regularnie się upijasz albo czujesz przygnębienie, które powoduje, że nie wychodzisz z domu i zaniedbujesz swoje obowiązki w domu, pracy i szkole, to taka rzecz sama nie przejdzie. To znaczy przejdzie, ale tylko do następnego epizodu. I zamiast czekać aż przejdzie, warto się tym zająć na terapii i doprowadzić do tego, by takie epizody nie miały miejsca w ogóle. 6. Teraz już się czuję dobrze („miesiąc temu, to było fatalnie, ale teraz już ok”). – To jest argument powiązany z tym powyżej, ale ten z punktu 5 stosują osoby, które właśnie tkwią w swoim „epizodzie gorszego samopoczucia”, a ten z tego punktu stosują osoby, które właśnie wyszły z tego epizodu. I powtórzę jeszcze raz – tak, samo przeszło. Ale tylko do następnego razu. Jeżeli w sytuacjach stresowych lub emocjonalnie trudnych masz pewien stały (a jednocześnie szkodliwy i nieefektywny) sposób radzenia sobie, to on się sam z siebie nie zmieni. Ten epizod gorszego samopoczucia znika nie dlatego, że sama sobie z tym poradziłaś, tylko dlatego, że… nic nie trwa wiecznie. I Twoja sytuacja życiowa też jest dynamiczna. Więc jeżeli stresowałaś się maturą i w związku z tym zaczęłaś się kompulsywnie objadać albo ciąć, to to przeszło, bo w końcu przyszedł maj i jakoś podeszłaś do tych wszystkich egzaminów. Ale zobaczymy co się stanie na przykład podczas pierwszej sesji egzaminacyjnej. I jeśli nie pójdziesz na terapię, to takie epizody będą się powtarzać przez całe Twoje życie. 7. Nie jestem chora psychicznie. – Zdrowie psychiczne to nie jest sytuacja zero-jedynkowa. To nie jest tak, że albo się jest zdrowym albo się jest zaburzonym. Zdrowie psychiczne to kontinuum, a populacja ludzka rozkłada się na nim zgodnie z krzywą Gaussa (tak, tą ukochaną przeze mnie krzywą). Co więcej, nasze miejsce na tym kontinuum nie jest dane nam raz na zawsze. Dla przypomnienia – tak wygląda najfajniejsza krzywa na świecie. W związku z tym, tak samo jak większość ludzi nie jest wybitnie uzdolnionymi tancerzami czy matematykami, tak samo większość ludzi nie jest wybitnie „zdrowa psychicznie”. I nic w tym strasznego. Tak jak w pewnym abstrakcyjnym dowcipie: – Czym różni się wróbelek? – Bo ma jedną nóżkę bardziej niż drugą. Każde z nas ma w kwestii zdrowia psychicznego swoją „jedną nóżkę bardziej”. Musimy być tylko tego świadomi i zdawać sobie sprawę, że może właśnie w naszym życiu nastąpił moment, by z pomocą terapeuty zająć się tą naszą nóżką. 8. Byłam raz i to nic nie dało. – Terapia to nie jest sztuczka magiczna. Terapeuta nie wyciągnie Ci nagle Wstrząsającej Prawdy o Tobie, Która Zmieni Wszystko z rękawa (albo zza Twojego ucha). Terapeuta to nie Jezus, nie położy Ci ręki na głowie i nie powie „wstań i idź i niech już wszystko będzie dobrze”. Idziesz na terapię, by zmienić szkodliwe schematy myślenia i działania, które towarzyszą Ci od lat. Potrzeba czasu, by je odkryć, zrozumieć, a w końcu zmienić. Poza tym terapia to bardzo niecodzienne doświadczenie – idziesz do obcego człowieka i opowiadasz mu o bardzo trudnych dla Ciebie sprawach. Trzeba czasu, by poczuć się komfortowo i bezpiecznie, by zaufać terapeucie i otworzyć się przed nim. 9. Byłam raz i bardzo mi to pomogło, nie potrzebuję więcej. – A teraz druga strona medalu. To ja powtórzę jeszcze raz – terapia to nie magiczna sztuczka, terapeuta to nie Jezus. Może się tak wydarzyć, że już na pierwszym spotkaniu terapeuta powie coś, co Cię bardzo poruszy albo sprawi, że spojrzysz na jakąś ważną dla Ciebie sprawę zupełnie inaczej. Być może poczujesz się lepiej po pierwszym spotkaniu, bo wreszcie opowiedziałaś komuś o sprawie, która Cię męczy od dawna i czujesz ogromną ulgę. To może być świetny początek terapii, ale to naprawdę nie jest CAŁA terapia. 10. Psychoterapia to użalanie się nad sobą. – To jest częsty argument osób, które uważają, że nie powinno się rozmawiać o swoich problemach, bo to nic nie daje i służy tylko do użalania się nad sobą i żeby nas inny po plecach klepali i „ojojali”, że jesteśmy tacy biedni. Nie na tym polega terapia. Niestety, nie ze wszystkim w życiu poradzimy sobie sami. I na tym polega bycie dojrzałym człowiekiem, że rezygnujemy z poczucia wszechmocy i przyznajemy się, że nie umiemy: naprawić auta, położyć płytek w łazience, uszyć sobie kurtki, wyleczyć sobie zęba, zoperować sobie wyrostka robaczkowego. I że w tych sprawach będzie nam musiał pomóc jakiś specjalista. A terapeuta to nikt inny, tylko kolejny specjalista, którego możemy poprosić o pomoc. A co do samego procesu terapii. Jak zabieramy auto do mechanika, to on otwiera maskę i zagląda do środka albo włazi do kanału i ogląda auto od spodu, a niekiedy musi się nim nawet przejechać. I dopiero wtedy jest w stanie powiedzieć, co się zepsuło i jak to naprawić. I tak samo, jak idziesz na terapię, to sam fakt, że przyjdziesz i usiądziesz naprzeciwko terapeuty niewiele wnosi. Opowiedzenie o swoich sprawach jest niezbędne. Niekiedy też o tych, o których nigdy z nikim nie chciałaś gadać. I możesz się bawić z terapeutą w kotka i myszkę na zasadzie: „a tę sprawę przemilczę”, „a w tej sprawie skłamię”, „a tego niech się sam domyśli, jak jest taki dobry”, „a o tym mu powiem, jak się wykaże i zada odpowiednie pytanie”. Możesz się tak bawić. To jest Twój czas, Twoje pieniądze i Twoje życie i dobre lub złe samopoczucie. Ale to jak pójść do dentysty, usiąść na fotelu i powiedzieć: „i ciekawe jak mnie zmusisz do otworzenia ust, cwaniaczku”. Terapia to nie jest sytuacja Ty kontra terapeuta. Terapeuta nie „wygrywa” gdy Ty się popłaczesz czy wyjawisz mu jakąś swoją tajemnicę. Terapia to jest wspólna praca, której celem jest poprawa Twojego życia. 11. Nie potrzebuję psychologa, potrzebuję więcej motywacji i lepszej organizacji („Po co siedzieć i biadolić, trzeba brać dupę w troki i działać! Do it! Do it now!”). Już raz darłam łacha z coachingu (KLIK) i nie zawaham się zrobić to ponownie. Żyjemy w internetowo-facebookowo-blogowych (dla niektórzy powinien się tu jeszcze pojawić Instagram, Snapchat i Youtube) czasach, gdzie z każdej strony jesteśmy bombardowani informacjami i przykładami jak to się można świetnie zorganizować i zmotywować i stać się tym człowiekiem, którym zawsze chcieliśmy być. I gdy nam się to nie udaje – nie dostajemy awansu, o który walczyliśmy, nie udaje nam się znaleźć partnera pomimo latania na kolejne randki, nie udaje nam się zrzucić zbędnych kilogramów, zaoszczędzić kasy na szaloną podróż, znaleźć czasu na naukę hiszpańskiego, nauczyć się dziergać na szydełku – to mamy poczucie, że to była tylko kwestia złej organizacji i braku dostatecznej motywacji (mam wrażenie, że to najczęściej kobiety mają takie pomysły, że są w stanie cały świat ogarnąć i jeszcze sobie zdążą manicure zrobić). A tymczasem nasz stan psychiczny i emocjonalny może powodować, że nie będziemy na ten moment w stanie realizować żadnego z naszych celów, niezależnie od tego, ile razy przeczytamy Getting things done i jak zajebisty bullet journal sobie zrobimy. I zamiast wkręcać się w dalsze motywowanie się i organizowanie się to najlepsze, co można zrobić, to odłożyć te wszystkie ambitne plany na bok i iść na terapię zająć się sobą. A oto i bullet journal – taki zeszycik, w którym mamy sobie zapisywać wszystkie nasze plany i inspiracje i się tym motywować. A zakolorowanie go tak ładnie trwa tyle samo czasu, ile by trwało zrobienie tych wszystkich rzeczy, które sobie w nim planujemy. Zdjęcie stąd: 12. Psychologia to nie nauka. – Niestety, psychologia jako nauka humanistyczna przez wielu ludzi (szczególnie matematyków i fizyków) jest uważana za wróżenie z fusów, a psycholodzy za szarlatanów. I nie czarujmy się, sami sobie na to zasłużyliśmy. Chociażby fakt, że do tej pory najbardziej znanym (jedynym znanym?) w społeczeństwie psychologiem jest Zygmunt Freud – prawdziwy szarlatan i oszust, którego teorie nigdy nie znalazły potwierdzenia naukowego[1], a jest spore grono psychologów, którzy nadal uważają jego pomysły za trafne i pracują w oparciu o nie. Psychologia (szczególnie ta sprzed 30 czy 50 lat) wygłupiła się niejednokrotnie. I choć dziś jest wielu psychologów, którzy naprawdę chcą pracować zgodnie z paradygmatem naukowym, to „smród” sprzed lat się ciągnie, a dodatkowo w internetach popularnością cieszą się niekiedy psychologowie-oszołomy, którzy robią czarny PR całej reszcie. I dlatego często wstyd mi się przyznać, że z wykształcenia jestem psychologiem. Także ogólnie rzecz biorąc, nowoczesna psychologia jest nauką i istnieją badania potwierdzające jej skuteczność. Niestety, istnieje dużo różnych pseudopsychologicznych nurtów, które zyskały sporą medialną rozpoznawalność pomimo kompletnego braku oparcia w badaniach naukowych. 13. Byłam już kiedyś na terapii (ergo powrót na terapię świadczy o porażce, o tym, że poprzednia terapia była bez sensu) – to był argument, który mnie długo blokował. Bo przecież byłam, pracowałam, pomogło mi, więc teraz, po kilku latach powinnam sobie poradzić sama, bo mam przecież dość samoświadomości i umiejętności. No… i tak i nie. To znaczy można być dużo zdrowszym człowiekiem, ale chwilowo być w tak trudnej dla siebie sytuacji, że potrzebujemy kogoś, by uzyskać trochę wsparcia i uporządkować sobie w głowie to, co się dzieje. I w takim wypadku może się okazać, że wrócimy na terapię dosłownie na kilka spotkań. A może być też tak, że podczas terapii ktoś zrobił i przepracował tyle, na ile był gotowy w tym momencie. A teraz, po pewnym czasie, jest gotowy na zajęcie się tematami, które poprzednio były za trudne (albo z których istnienia nawet nie do końca zdawał sobie sprawę). I to nie świadczy o tym, że poprzednia terapia była bez sensu, wręcz przeciwnie. Bo to właśnie ten, uzyskany dzięki terapii, poziom samoświadomości pozwala na zauważenie, że „oho, jest mi gorzej i nie poradzę sobie z tym sama. Czas iść po pomoc”. Umiejętność przyznania przed samą sobą (i przed innymi), że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z czymś samodzielnie nie jest powodem do wstydu. Świadczy o samoświadomości i znajomości swoich możliwości. 14. Ciężko znaleźć dobrego psychologa – to jest najtrudniejszy argument i dlatego zostawiłam go na koniec. Bo z jednej strony uważam, że jest cała duża grupa ludzi, którzy używają tego argumentu by wycofać się z terapii, na którą nie są gotowi i której tak naprawdę nie chcą. Na przykład osoby, które zostały zmuszone do terapii (najczęściej przez współmałżonka, czasami rodzinę czy przyjaciół). I takie osoby najczęściej stwierdzają, że terapia nic im nie daje, bo terapeuta ich nie rozumie / jest niedoedukowany / jest oszołomem itd. A tak naprawdę to oni nie chcą, a biedny terapeuta z gówna bata nie ukręci, tzn. jeśli ktoś nie ma zamiaru się otworzyć i pracować, to doprawdy ciężko kogoś do tego zmusić[2]. Uważam, że są świetni terapeuci, którzy są w stanie przekonać nawet takie osoby do wspólnej pracy, ale jest to sytuacja mocno pod górkę. A z drugiej strony, wiem, że (niestety! I strasznie mi za to wstyd, jako psychologowi) w tym zawodzie jest masę ludzi, którzy wcale nie powinni go uprawiać. Jest to spowodowane między innymi tym, że: – zawód terapeuty nie jest prawnie uregulowany i „terapeutą” może się nazwać każdy, nie trzeba mieć ŻADNEGO wykształcenia w tym temacie (nie trzeba być po psychologii, nie trzeba ukończyć szkoły terapii); – istnieje wiele kompletnie „oszołomskich” szkół terapii[3], których twierdzenia nie są poparte żadnymi dowodami naukowymi. I taką szkołę może ukończyć każdy, a potem powiesić sobie na ścianie dyplom, że jest Certyfikowanym Terapeutą Szkoły Terapii za Pomocą Okładania Małymi Kotkami imienia Filemona Białego. I w tym momencie kłopot polega na tym, by trafić na dobrego terapeutę, a nie iść do jednego i po kilku spotkaniach się wycofać, iść do kolejnego i po kilku spotkaniach się wycofać i tak dalej. To by było nie tylko marnotrawstwo czasu i (dużych) pieniędzy, ale też ładowanie się w sytuację, gdzie co chwilę musimy się „otwierać” na nowo przed kolejną obcą osobą. Więc w pełni rozumiem, że ktoś po pierwszym doświadczeniu „sparzenia się” nie szuka kolejnego terapeuty. Ja miałam naprawdę szczęście – za pierwszym razem trafiłam dobrze. Ale to nie było tak, że to było jakieś wielkie „wow!” od pierwszego spotkania. Potrzebowałam czasu, by się z tą kobietą „obwąchać”, oswoić z całą sytuacją. Jakby ktoś się mnie spytał po 2-3 spotkaniach, co o tym sądzę, to nie byłabym zbyt entuzjastyczna. Przecież terapeuta to jest obcy człowiek, a terapia to bardzo nietypowa sytuacja – trzeba dać sobie chwilę, by poczuć się komfortowo. Ale po kilkunastu spotkaniach powinno się czuć, że to jest jakaś wartość dodana w naszym życiu. Niestety, nie istnieje recepta na to, by trafić dobrze. Tzn. można zrobić kilka rzeczy, by się „zabezpieczyć”, ale nie będzie się miało pewności. Myślę, że dobrym sposobem jest polecenie znajomych – jeśli ktoś, kogo lubisz i z kim się dogadujesz ma lub miał terapeutę, którego poleca, to szansa na to, że Tobie też podpasuje, jest większa. Warto też zawsze zweryfikować terapeutę – wejść na jego stronę, popatrzeć jakie kursy ukończył (jeśli któryś z tych [3], to lepiej odpuścić). Fajnie sobie poczytać o szkołach terapii i zobaczyć, co do człowieka najbardziej przemawia. Ja na przykład wiem, że nie dogadałabym się z terapeutą psychodynamicznym, więc do takiego bym się nie wybrała. Ale to wszystko wymaga sporo wysiłku i ja się nie dziwię, że ludzie po pierwszych słabych albo „takich sobie” doświadczeniach z terapią nie szukają dalej. Uff. To już wszystko. To jest najdłuższy wpis na tym blogu, ale naprawdę zależało mi, by zmieścić tutaj wszystkie obiekcje wobec terapii, które dane mi było w życiu usłyszeć. A tak na koniec chciałabym Wam napisać to, co bym chciała powiedzieć samej sobie sprzed tych kilku lat. Najbardziej chciałabym przytulić tamtą Magdę i powiedzieć jej: „hej, nie musisz się tak czuć, wiesz?”. Chciałabym, by ktoś mi to wtedy powiedział. Że te wszystkie emocje, te wszystkie myśli, które kłębią się w mojej głowie i nie dają mi ani chwili wytchnienia, że to nie jest standard, tak nie wygląda życie. Albo inaczej, że to tak NIE MUSI wyglądać. Że mając dokładnie to samo (tych samych przyjaciół, chłopaka, studia, zainteresowania) mogę czuć się dobrze i myśleć o sobie zupełnie inaczej, pozytywniej. Że mogę się tym cieszyć i być szczęśliwa. I tego Wam życzę. Pozdrawiam, Magda (Matka Skaut). Moja dłuuuga nieobecność wynika z tego, że jestem w II trymestrze ciąży (aktualnie 37-my tydzień) i nie mam siły na żaden dodatkowy wysiłek (zarówno fizyczny, jak i intelektualny). Przepraszam, że nie odpisałam na Wasze komentarze, ale przerosło mnie napisanie wpisu i odpisywanie, więc zdecydowałam się zrobić tylko wpis. Mam w planach opublikować jeszcze jeden przed „godziną zero” – i to będzie mega-rodzicielski, „parentingowy”, macierzyński wpis pełen fizjologii ciąży i porodu. A potem… cholera wie, co będzie potem. [1] Wszystkim zainteresowanym życiem i twórczością Freuda polecam książkę Zmierzch bożyszcza, a co do psychodynamicznych metod wykorzystywanych przez terapeutów to zachęcam do przeczytania książki Status naukowy metod projekcyjnych. [2] Uwaga, będzie dowcip o psychologu! Ilu psychologów potrzeba, by zmienić żarówkę? Tylko jednego. Ale to żarówka musi chcieć się zmienić… [3] Na przykład takie studia psychologiczne: KLIK albo takie KLIK albo taki kurs psychoterapii KLIK albo kurs psychoterapii DDA KLIK choć naukowo zostało udowodnione, że nie istnieje coś takiego, jak syndrom DDA (zajrzyjcie do 50 wielkich mitów psychologii popularnej strony od 310 do 314) i nie ma go w żadnej naukowej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (no ale kto by się tym przejmował, przecież jeżeli fakty nie pasują do naszej teorii, tym gorzej dla faktów). Psycholog - nad wizytą u niego zastanawia się coraz więcej osób, jednak obawa przed powierzeniem obcej osobie swoich problemów jest duża. Gabinet psychologa często jest "ziemią nieznaną", a wiele niewiadomych związanych z pierwszą wizytą wprowadza w stan niepewności. Zobacz, jak przebiega pierwsza wizyta u psychologa i jak się do niej przygotować. Wbrew stereotypowi, wizyta u psychologa to po prostu rozmowa w cztery oczy, a niekoniecznie leżenie na kozetce. Spis treściKim jest psycholog i czym się zajmuje?Psycholog: kiedy udać się na wizytę?Psycholog: jak wybrać specjalistę?Psycholog a psychiatra i psychoterapeutaPsycholog: jak rozwiać obawy przed pierwszą wizytą?Psycholog: jak wygląda pierwsza wizyta?Obszary pracy psychologa to między innymi:Psycholog: dlaczego nie warto się bać? Odchudzanie z psychologiem Kim jest psycholog i czym się zajmuje? Psycholog - przed pierwszą wizytą u niego często pojawia się wiele wątpliwości. Bywa, że trudno jest nam określić, czy gabinet psychologa będzie dobrym miejscem do poradzenia sobie z danym problem. Jednak warto zdecydować się na skorzystanie z usług profesjonalisty, jeżeli sposoby radzenia sobie z trudnościami stosowane do tej pory nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Dlatego też zachęcam do przyjrzenia się swoim doświadczeniom i odczuciom, aby samodzielne podjąć decyzję, czy chce się popracować z psychologiem nad poprawą jakości życia. Psycholog: kiedy udać się na wizytę? Rozpoczęcie współpracy z psychologiem może być dobrym rozwiązaniem, jeżeli doświadczane sytuacje czy uczucia sprawiają wrażenie, że nie jesteśmy w stanie sami sobie z nimi poradzić. Bywa, że osoby najbliższe nie potrafią być wystarczającym wsparciem, zaś dotychczasowe metody radzenia sobie nie przynoszą ulgi, bądź są dodatkowym źródłem dalszych komplikacji. Jeżeli w wyniku własnych obserwacji lub sugestii kogoś bliskiego zapada decyzja o skorzystaniu ze wsparcia specjalisty, warto zadbać jeszcze o kilka szczegółów - to po to by inwestycja w poprawę komfortu życia okazała się skuteczna. Psycholog: jak wybrać specjalistę? Należy sprawdzić kim dokładnie jest specjalista, z którym się umawiamy. Jest zasadnicza różnica w rodzaju wsparcia i zakresie oferowanej usługi w zależności od tego czy trafimy do psychologa, psychoterapeuty, coacha czy psychiatry. Każdy z tych specjalistów świadczy zupełnie inne usługi, więc warto wcześniej zdecydować, do kogo chcemy lub potrzebujemy się umówić. Przed wyborem konkretnej osoby, której planujemy powierzyć swoje trudności lub rozwój osobisty, warto sprawdzić wykształcenie i uprawnienia specjalisty. Po to, aby zostać ekspertem z zakresu rozwoju osobistego czy innych usług psychologicznych, należy zainwestować wiele wysiłku i czasu oraz zdobyć wykształcenie i doświadczenie (potwierdzone dyplomami i certyfikatami). Psycholog nie powinien poczuć się urażony, jeżeli klient poprosi go o pokazanie uprawnień czy certyfikatów, bo bardzo ciężko na nie pracował. Dlatego też prawdopodobnie chętnie nimi się pochwali. Tego typu weryfikacja to najskuteczniejszy sposób na to, by uchronić się przed trafieniem do oszusta czy hochsztaplera, który podaje się za specjalistę w danej dziedzinie. Psycholog a psychiatra i psychoterapeuta Psycholog nie jest jedynym specjalistą udzielającym pomocy psychologicznej, nic więc dziwnego, że czasem trudno stwierdzić, do kogo po tę pomoc się udać. Psycholog a psychiatra Różnica między psychologiem a psychiatrą polega na tym, że ten pierwszy jest absolwentem studiów magisterskich na kierunku psychologia, natomiast psychiatra skończył medycynę, więc jest lekarzem. W związku z tym psycholog nie może wypisywać recept, a psychiatra - tak. Specjaliści często jednak ze sobą współpracują, np. dana osoba bierze udział w terapii u psychologa, ale udaje się na pojedyncze wizyty do psychiatry, by ten przepisał jej odpowiednie leki. Zazwyczaj psychologa odwiedzają osoby chcące poradzić sobie z depresją, problemami w związku czy w relacjach z dziećmi, rodzicami, teściami. Także ci, którzy przechodzą żałobę. Psychiatra natomiast zazwyczaj nie prowadzi terapii - diagnozuje, opracowuje sposób leczenia, przepisuje leki, może prowadzić prywatną praktykę lub pracować na oddziale w szpitalu psychiatrycznym. Zdecydowanie jednak nic się nie stanie, jeśli ktoś odwiedzi psychiatrę, a ten stwierdzi, że z danym problemem lepiej jednak udać się do psychologa - w takim przypadku ta osoba zostanie przez niego skierowana właśnie do tego specjalisty. Psycholog a psychoterapeuta Psychoterpaeuta to absolwent psychologii lub jakiegokolwiek innego kierunku studiów i 4-letniej szkoły psychoterapii. Psychoterapeuci są wykształceni w różnych nurtach, mogą proponować np. terapię poznawczo-behawioralną, terapię psychodynamiczną czy terapię systemową. Psychoterapeuta ma więc większe przygotowanie praktyczne niż świeżo upieczony absolwent psychologii, warto jednak pamiętać, bo do wyboru psychoterapeuty podchodzić z najwyższą ostrożnością. Tylko niektóre ze szkół psychoterapii są uprawnione do wydawania certyfikatów uznawanych przez NFZ. Dla własnego dobra należy wybrać takiego specjalistę, a nie osobę, która nie ukończyła studiów psychologicznych, za to jest absolwentem nikomu nieznanej szkoły psychoterapii. Psycholog: jak rozwiać obawy przed pierwszą wizytą? Obawy związane z wizytą u psychologa są zupełnie normalne. Lęk przed oceną czy krytyką decyzji, zachowań lub refleksji, które zostaną nazwane podczas spotkania, towarzyszy wielu osobom. Jednak w ostateczności często zdarza się tak, że podzielenie się osobistymi historiami z kimś zupełnie obcym okazuje się łatwiejsze, niż się zakładało na początku. Decyzji o wizycie u psychologa często towarzyszy też obawa przed negatywną reakcją otoczenia. Mimo iż coraz większa część społeczeństwa korzysta z usług w obszarze rozwoju osobistego czy wsparcia psychologicznego, nadal sporo osób myśli o psychologu w sposób stereotypowy. Warto w tej sytuacji przyjrzeć się swojemu sposobowi myślenia o gabinecie psychologicznym i postanowić, że o przekroczeniu jego progu nie będą decydowały lęki czy opinie osób trzecich. Psycholog: jak wygląda pierwsza wizyta? Jeżeli specjalista jest już wybrany i sprawdzony, to można pomyśleć o pierwszej wizycie. Warto zastanowić się nad swoimi oczekiwaniami względem tego spotkania, ale nawet, jeżeli trudno jest samemu nazwać konkretny problem do przepracowania, a jedyne co niepokoi to poczucie, że coś w codziennym życiu nie pasuje, przeszkadza czy męczy. To wystarczy, żeby zdecydować się na wsparcie. Praca ze specjalistą może być poświęcona właśnie temu, by znaleźć powód odczuwanego dyskomfortu. Pierwsze spotkanie ze specjalistą zwykle stanowi wstęp do dalszych wizyt. Nie należy spodziewać się po nim spektakularnych efektów. To czas, kiedy psycholog może poznać klienta, zebrać informacje niezbędne do zaproponowania planu pracy. To również moment na doprecyzowanie kontraktu, czyli zasad współpracy między klientem a specjalistą. To zwykle wtedy ustala się jak często i jak długo będą odbywać się spotkania. Częstotliwość zależy od tego, czego potrzebuje klient, nurtu, w jakim pracuje specjalista oraz rodzaju usługi, na jaką się zdecyduje (poradnictwo, wsparcie w kryzysie, terapia). Warto też pamiętać, że takie spotkanie "0" umożliwia poznanie specjalisty i sprawdzenie czy jest osobą, przy której czujemy się swobodnie i bezpiecznie. Podczas tego spotkania psycholog prawdopodobnie będzie głównie słuchał, czasem dopytując. Część klientów nieświadomych informacyjnej roli, jaką pierwsze spotkanie ma pełnić, wychodzi z poczuciem zniechęcenia. Często słyszy się, że: "Na tym spotkaniu niewiele się wydarzyło, bo to ja cały czas mówiłem/mówiłam". Czytaj też: Jak przestać zadowalać innych? Porady psychologa Poczucie własnej wartości: czym jest i jak je budować? Jak nie przejmować się tym, co inni powiedzą? Obszary pracy psychologa to między innymi: Długotrwałe poczucie smutku, drażliwość, łatwość popadania w złość i brak umiejętności radzenia sobie z nią. Problemy w utrzymaniu satysfakcjonujących relacji z bliskimi. Przewlekły stres, ciągły stan napięcia czy poczucie lęku. Długotrwałe poczucie smutku odbierające chęć podejmowania codziennych aktywności. Nawracające trudności ze snem, koszmary, bezsenność itp. Znalezienie się w sytuacji kryzysowej: śmierć lub choroba bliskiej osoby, rozwód, utrata pracy, doświadczenie napaści lub uczestnictwo w wypadku itp. Powracające wspomnienia trudnych sytuacji, doznanych krzywd itp. Problemy związane z poczuciem łaknienia. Trudne do zdiagnozowania problemy ze zdrowiem (objawy psychosomatyczne), np.: przewlekłe lub powracające bóle, problemy gastryczne, skrajnie obniżona odporność itp. Psycholog: dlaczego nie warto się bać? Psychologa obowiązują zasady kodeksu etycznego, które mają ułatwić nawiązanie właściwej relacji. Jedną z nich jest tajemnica zawodowa. Reguły te są po to, aby zadbać o czysty układ miedzy klientem a usługodawcą. Oznacza to na przykład, że psycholog nie powinien podejmować się diagnozy kogoś, kto nie wyraził na to zgody. Pełen spis zasad pracy psychologa lub psychoterapeuty dostępny jest na branżowych stronach internetowych, zachęcam, więc do przyjrzenia się im przed pierwszą wizytą. Otwartość klienta ma ogromny wpływ na skuteczność podejmowanej pracy. Im większa szczerość w rozmowie z psychologiem tym bardziej adekwatne wsparcie z jego strony, a w rezultacie większe szanse na oczekiwany przez klienta efekt. Warto pamiętać, że praca psychologa polega na obcowaniu z ludzkimi trudnościami, więc wstyd i obawy, że historie, które usłyszy są szokujące czy trudne, warto zostawić za drzwiami gabinetu. Czasem bywa też tak, że klient ma poczucie, że problem, z jakim przychodzi jest zbyt błahy i właściwie sam powinien sobie z nim poradzić, zamiast angażować w to specjalistę. Prawda jest taka, że nie ma zbyt błahych problemów, aby korzystać ze wsparcia psychologa. Jeżeli dotychczasowe doświadczenia negatywnie wpływają na codzienne życie, samopoczucie lub relacje międzyludzkie, towarzyszy im poczucie bezsilności, to istnieją wszelkie przesłanki ku temu, by zdecydować się na konsultacje specjalistyczne. Warto pamiętać jednak, że jeżeli mimo to pojawia się opór i nie ma w sobie gotowości poruszania podczas sesji konkretnych tematów to klient ma do tego absolutne prawo, a psycholog musi to uszanować. Klient decyduje o tym, kiedy i co chce powiedzieć. Skutki pierwszej konsultacji mogą być różne. Dla pewnej grupy osób takie informacyjne spotkanie nie wiąże się z żadnymi rezultatami, inni zaś mogą odczuwać ulgę, niepokój, smutek itp. Treści opowiedziane podczas tego spotkania mogą, choć nie muszą, uruchomić różne, nie zawsze przyjemne emocje. Po spotkaniu pojawić się może wrażenie, że nie wszystko zostało powiedziane. To swoiste poczucie niedosytu będzie pojawiało się pewnie jeszcze przez kilka kolejnych spotkań, a to dla tego, że nie sposób podczas jednej sesji omówić wszystkich aspektów ważnych dla klienta spraw. Dlatego też warto dać sobie czas podczas spotkań z psychologiem. Zmiany czy oczekiwane rezultaty są jak remont domu - wymagają czasu, cierpliwości i pracy.

czy nadaję się na psychologa